Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mądrość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mądrość. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 października 2016

Światopogląd Dawnych Chin

 






       Po wpisaniu w grafiki google słowa: 上帝, co oznacza po chińsku Shang-di, czyli Najwyższego Władcę/Najwyższego Przodka (Lord of High, The Greatest Ancestor) - ujrzałam obrazki przedstawiające Jezusa, a także krzyże na tle nieba.

          Jak dobrze, że Internet nie może wiedzieć wszystkiego i mam nadzieję, że chińskie (i nie tylko chińskie) dzieci dobrze o tym wiedzą. Mogą zostać wprowadzone w wielki błąd i być może nigdy nie dowiedzieć się o tym w co wierzyli starożytni chińczycy. Mowa o tych z dynastii Shang w epoce brązu (ale zapewne i wcześniejszych, jak Xia). Shang była pierwszą archeologicznie potwierdzoną dynastią. Odkryto stolice Erligang i Anyang.

Znalezione obrazy dla zapytania anyang A w nich oczywiście naczynia rytualne i codziennego użytku, które pozwoliły zrekonstruować życie najstarszych chińskich ludów. Warto tu dodać, że równolegle na zachodzie istniała dynastia Zhou, która pod koniec epoki brązu, pokonała armię Shang i z tych bitew o kontrolowanie Równiny Centralnej wywiązało się jeszcze więcej walk i ogólnego chaosu w Chinach. Małe państewka walczyły o supermację: Zhao, Wei, Han, Qin, Qi, Yan i Chu. Ten okres - 475-221p.n.e. to okres Walczących Królestw. I wtedy powstały najbardziej znaczące dla całego państwa myśli filozoficzne.
Lecz nie brnijmy dalej w historię. Co z tym Panem Niebios i jego internetowymi wizerunkami? Czy faktycznie ma coś wspólnego z Jezusem? Otóż starożytni Chińczycy nie wiedzieli nic o chrześcijańskim Synu Bożym. Dopiero, gdy do Chin przybyli misjonarze (Jezuici), zaczęli utożsamiać swojego Boga z słowem Shang-di. Prawdopodobnie, aby ułatwić "tubylcom" zrozumienie ich religii, a nawet dlatego, że tak było łatwiej. Chodzi tu bowiem po prostu o kwestie tłumaczenia słowa Bóg na chiński, a także o prawa misjonarzy, aby podpinali pod chińskie słowa własne znaczenia. W efekcie powstał neologizm 天主, oznaczający Pana Niebios (Tianzhu). Jednak słowa łatwo nasiąkają znaczeniami i tak samo stało się ze starożytnym chińskim Shang-di i stąd internetowe wizerunki nie do końca nawiązujące do chińskiego folkloru.
I chociaż rzeczywiście Shang-di tłumaczy się jako "Bóg", nie oznacza to Boga chrześcijańskiego, który sprawuje pieczę nad ludźmi i "kieruje" ich losem, a nawet karze za złe czyny. W chińskiej religii ludowej mamy do czynienia z bardzo spójną wizją świata, posiadającą określoną strukturę, w której wszystko ma swoje miejsce i ze sobą współegzystuje. Poza tą spójnością ów światopogląd jest niezwykle logiczny i wręcz dziecinnie prosty.

Mamy nad sobą Niebo (Tian, jako całość ciał i zjawisk niebieskich, aktywność planet, gwiazd, słońca). A pod sobą Ziemię (Di, jako teren istnienia rzeczy i przyrody). Wszystko, co pomiędzy obejmuje ludzkie życie i pozostaje w stałym związku z Tian i Di, ponieważ dla Chińczyków... "Wszechświat stanowi całość ogarniającą Niebo, Ziemię i wszystko, co znajduje się pomiędzy nimi. Nie było żadnego początku - świat istnieje od zawsze".

Wynika z tego oczywiście naturalny i rytmiczny bieg zjawisk w przyrodzie i życiu ludzkim. Dodatkowo zaś każdy element Wszechświata jest na tyle skorelowany, że wszelkie elementy zakłócające sprawy ludzi - wpływają na stabilność przyrody i odwrotnie. Shand-di, jako figura być może oznaczająca sam Wszechświat, nie wpływa na to, co dzieje się na ziemi, nie karze ludzi powodziami i głodem. Są to naturalnie pojawiające się zakłócenia biegu życia, ponieważ świat oparty jest na tańczących ze sobą parach przeciwieństw. I aby zaistniała harmonia, nie może ich zabraknąć. To chyba Heraklit z Efezu pisał, że... szaleństwem jest harmonia jednakowości...

Powracając jednak do światopoglądu starożytnych Chińczyków, to warto dodać, że i u nich musiały istnieć interesujące szamańskie praktyki, umożliwiające ludziom zbliżyć się do kosmicznego rytmu i zrozumieć go lepiej, niż można to zrobić tylko poprzez obserwację. Czy wszelka filozofia nie powstała przypadkiem z tego powodu? Człowiek nie tylko z ciekawości zaczynał przyglądać się życiu. Chciał wejść z nim w dialog. A ile indywidualności - tyle różnych dialogów. To wiemy z filozofii. W starożytnych wizjach świata było trochę łatwiej, bo podporządkowywano społeczeństwo pod określoną metodę, która ułatwiała im pogodzenie się z nie zawsze korzystnym rytmem Wszechświata.

Znalezione obrazy dla zapytania chinese turtle magicW Chinach zajmowano się wróżeniem, czy też wieszczeniem. Takie szamańskie praktyki polegały na wejście w odmienny stan świadomości, "spójny z duchem kosmosu". A ich głównym celem w Chinach było przewidzenie przyszłości, rekonstrukcja biegu wydarzeń, aby podjąć najlepsze decyzje i osiągnąć tym upragnione zwycięstwo w bitwie lub powodzenie w sprawach politycznych. Nie zapominajmy bowiem, że w dawnych Chinach właśnie to było najważniejsze.

W dynastii Shang wróżono ze słynnej skorupy żółwia. Zacytujmy ten proceder:
"Przed przystąpieniem do wróżby na skorupie zapisywano pewne tajemne słowa (owe inskrypcje są najstarszymi przekładami pisma, jakie znaleziono w Chinach, pochodzącymi z lat 1700-1100 p.n.e.). Skorupę wkładano następnie do ognia i czekano do chwili, gdy pod wpływem gorąca zaczynała pękać w różnych miejscach. Wróżbita odczytywał wieszcze znaki w zależności od tego, jak podzieliły się zapisane wcześniej na skorupie słowa. W celu odprawienia takiej ceremonii należalo uprzednio oczyścić umysł i ciało, tak aby osiągnąć wyższy stan świadomości[...]"
Inskrypcje zapisywane na "wieszczących kościach i muszlach" stanowiły podstawę do odtworzenia starożytnego chińskiego pisma.

Oracle bone script: (from left) 馬/马 "horse", 虎 "tiger", 豕 shĭ "swine", 犬 quǎn "dog", 鼠 shǔ "rat and mouse", 象 xiàng "elephant", 豸 zhì "beasts of prey", 龜/龟 guī "turtle", 爿 qiáng "low table" (now 床 chuáng), 為/为 wèi "to lead" (now "do" or "for"), and 疾 "illness"


No a później, jak to już w kulturze ludzkiej bywa, zaczęto zapisywać metody wróżenia - i tutaj Chiny są bardzo oryginalne, bo najstarszą świętą księgą tego kraju jest właśnie ezoteryczna księga dotycząca wróżb. Yijing - Księga Przemian. Pochodzi z dynastii Zhou (~1122-256p.n.e.). I choć z początku składało się na nią kilka zaledwie wzorów, rozbudowano ją w system 64 heksagramów. Oparte są one na symbolice dwóch przeciwstawnych energii, które stanowią fundament całego Wszechświata - yin i yang. "Język yin i yang ma dwa wymiary: jeden z nich to naturalistyczny opis stanów yin i yang, drugi jest symbolicznym opisem charakteru związków międzyludzkich".

Te dwie energie są tworzywem wszystkiego, co istnieje. W Yijing yin jest linią przerywaną, a yang ciągłą.
Znalezione obrazy dla zapytania yijing

Co te dwie siły oznaczają? Zapewne dobrze wiecie, uruchamiają samoistny ciąg skojarzeń - mniej lub bardziej trafionych, ale zawsze celujących w ogólną atmosferę danego symbolu. Yin jest symbolem żeńskości, księżyca, tajemnicy, chłodu, bierności, nawet pewnego rozleniwienia, nieprzewidywalności natury, ale też jej nieokiełznanego piękna. Yang to natomiast siła męska, żywiołowa, tworząca, ciepła, to słońce, w pewnym sensie także rozum, działanie oparte na logice. Dwie energie yin i yang istnieją na takich samych prawach i uzupełniają się. Yin posiada więc cząstkę yang i na odwrót. Tworzony przez yin i yang kosmiczny rytm jest obecny w całym Wszechświecie (pamiętajmy, że oznacza on całość ludzkich spraw i spraw kosmicznych).

 I dlatego w starożytnej chińskiej wizji świata jest tak dużo porządku, harmonii, a także płynności. Pozornie oddzielne światy - Nieba, Ziemi, Ludzi, Zmarłych - nie są odseparowane (chociaż realnie Wielki Mur, czyli fortyfikacje i mury obronne, powstały właśnie w epoce Walczących Królestw...). Istnieje swobodne przenikanie się tego, co dzieje się w przyrodzie z życiem każdego człowieka, jego kondycji fizycznej, psychicznej i duchowej. "Owa wiara w jedność Natury i ludzkiego świata, umysłu i materii, ciała i ducha, człowieka i wszechświata, stała się fundamentem chińskiej kosmologii". Kolejnymi ważnymi pojęciami owej kosmologii są dao oraz qi.

O dao będę jeszcze pisać - w kontekście nauk daoistycznych. W chińskim światopoglądzie to słowo oznaczało harmonię spajającą cały Wszechświat w ładzie, lecz także "drogę". Dao ma w zasadzie kilka znaczeń, bo w końcu jeśli samo słowo Droga jest dosyć doniosłe dla całego świata Ducha. Spróbujmy się temu przyjrzeć.
Znalezione obrazy dla zapytania tao

Niejednokrotnie używałam w swoich notatkach zwrotu Droga jest celem. A czasem i na odwrót, że cel jest drogą. Albo, że droga zawsze prowadzi do domu. Bo dom (ale nie jako fizyczny wyznacznik, a to wewnętrzne bezpieczeństwo, harmonia, ukojenie) jest właśnie celem duszy, jest tym spełnieniem, jest tym, co właściwe, ciepłe i dobre. Tym wszystkim jest dao - zarazem jako ontologiczne źródło, spajające wszystkość; jako epistemologiczny szlak poznawania rzeczy; jako etyczną metodę postępowania (czyli w owo poznanie jest już wpisany z góry założony element dobra, właściwy sposób poznawania). Dao to w sumie wszystko i nic, chciałoby się rzecz. I o to trochę chodzi. Jest czymś Niewypowiadalnym, ale istniejącym bez względu na wiarę - jest pomiędzy nami, a powietrzem, a może lepiej powiedzieć- sercem? Autorka cytowanej przeze mnie tu książki napisała trafnie: "... dao można przetłumaczyć jako "ukierunkowanie". "Ukierunkowanie" użyte w liczbie pojedynczej, wskazuje na istnienie jakiegoś jednego ładu kosmicznego czy też jednego kosmicznego wzorca."  Dao to też kosmiczna zasada, prawo (li). W moim odczuciu dao jest raczej odczuciem "właściwości" (nie jako jakość, choć także, ale jako intuicyjnego wyboru tego, co odpowiednie). Jest czuciem w ogóle: żywotności wszechświata, jego rytmu. Jest momentem pozwolenia na to, aby przez nas płynął. I wtedy my jesteśmy w dao i dao jest w nas, ale wyrażenie tego w jakikolwiek sposób zamazuje prawdziwą naturę dao. Zapewne bowiem barwimy je swoimi etykietami, językiem i doświadczeniami. Pozwólmy więc mu pływać swobodnie w przestrzeni naszego życia i zajmijmy się pojęciem QI, które to sprawia, że samo dao może się jakoś poruszać.


QI oznacza więc energię, siłę, tchnienie. Kwestia tłumaczenia, jak zauważyłam, pozostaje rozmyta i otwarta. Qi jest pierwotnym w całej kosmologii - "kondensacja qi tworzy materię. Wszystko składa się z qi, a różne stopnie jego czystości lub zanieczyszczenia wyznaczają różne poziomy istnienia.[...] Wypełnia sobą cały wszechświat, innymi słowy, wszechświat jest po prostu totalnością qi w ciągłym ruchu i nieustannej zmianie." Warto dodać, że qi nie jest zasadą "myślącą"/"umysłową". To po prostu energia tchnąca życie we wszystkość. Mnie opis qi kojarzy się z czymś, co mogłabym nazwać "świadomością". Świadomość jako taka nie jest ukierunkowana. Dopiero w jednostkowej jaźń zdobywa zabarwienie indywiduum, które może świadomie realizować swoją drogę... :)

I co najpiękniejsze dla mnie w całej tej wizji - ów kosmiczny fundament jest możliwy tylko dzięki przeplataniu się pary przeciwieństw. Yin i Yang to dwie strony energii qi. To one niwelują granice, inicjują swobodną relację człowieka ze światem. I mądrość oznacza "w tym starożytnym kontekście wewnętrzną zgodność z duchem wszechświata", umiejętność włączenia się w ten rytm i odczytywania jego znaków, symboli, odczuwania tego prostego piękna.

Bo mury można zbudować, barykady usypać, w umyśle czy to w świecie - ale dla ducha to wszystko nie ma znaczenia. Dla ducha taki mur może być tylko ciekawym estetycznie zjawiskiem, tworzącym nową jakość w ogólnym krajobrazie Wszechświata. :)

Znalezione obrazy dla zapytania wielki mur chiński z lotu ptaka





piątek, 19 czerwca 2015

Oblicza filozofii


Oblicza filozofii
(a zarazem refleksja o jej wiecznie chwiejnym statusie)
 

            Poznając świat, nowe zagadnienia czy idee zawsze przyjmujemy wobec nich określoną postawę. Wynika ona nie tylko z zewnętrznych wpływów, ale też ze specyfiki ludzi, jako indywiduum. Pewne pojęcia mają zatem określone miejsce w naszym umyśle, ugruntowaną pozycję – są na przykład traktowane, jako fakty lub niepodważalna, prywatna opinia na dany temat. Inne zaś idee nieustannie się chwieją, ponieważ wznawiamy refleksję na ich temat, albo jeszcze jej nie przeprowadziliśmy. Nie będę tu rozważać tego, które z myśli są bardziej wartościowe – te poznane i zaakceptowane czy płynne? Przecież te pierwsze często wynikają z przyjętego umownie porządku. Niewiele osób zastanawia się nad naukowymi teoriami, nad ich metodologią – od razu przyjmuje je jako fakty. Podobnie jest ze statusem w kulturze zachodniej wiedzy medycznej, która przecież w porównaniu ze wschodnią filozofią zdrowia jest niepełnosprawna. Lecz także tutaj – wobec pojęć nie do końca nam znanych, zasłyszanych gdzieś i pominiętych – pojawia się problem braku zrozumienia. Odsuwamy od siebie inne możliwości, przyjmując paradygmaty podsuwane przez społeczeństwo. Te płynne, wciąż nieprzemyślane przez nas idee zawsze będą powodem pustki i niespełnienia. A te ugruntowane lepiej uczynić elastycznymi, ponieważ także podlegają płynności, która wynika z naszego rozwoju i doświadczeń.

            Zatem – filozofia. Skąd bierze się jej nieokreślony status, a zarazem głębokie przeświadczenie o tym, że wiemy o niej wszystko, lub że więcej nie trzeba? Niezależnie od tego, czy widzimy filozofię, jako ciąg idei, poglądów, możliwych do ujęcia historycznego, będzie ona niekończącą się refleksją nad życiem i mądrością, nad możliwością jej poznania lub osiągnięcia. Człowiek w tym życiu, jego rola, relacje nie tylko ze światem, ale i samym sobą, z duszą, z Bogiem. Filozofia nie boi się – przynajmniej teoretycznie – żadnego tematu. Pudełko, do którego wszystko można wrzucić? Niekoniecznie. Filozofia bowiem dla każdego będzie zgoła czymś innym i właśnie w tym istnieje to wszysko. Jak wielu ludzi, filozofów czy nie, tak wiele twarzy filozofii. Być może to jest przyczyną trudnego do ujęcia statusu filozofii nie tyle w jednostkowym życiu, co w przestrzeni społecznej. 

            Gdybyśmy dysponowali wspólnym poglądem na istotę tej dyscypliny, status nie byłby kwestionowany. Jednak istota filozofii, kiedy wchodzi w dyskurs z osobą ją kontemplującą, zostaje zderzona z istotą owej osoby. Te dwa różne światy przenikają się i wzajemnie warunkują. Czym jest istota filozofii? Czy każdym z jej oblicz, które zostają wysunięte z refleksji pojedynczego człowieka? 

            Pojawia się pytanie: jak oddzielić te dwa wpływające na siebie obrazy i uczynić z nich coś obiektywnego? 

Sprawić, by filozofia (w swym pierwotnym znaczeniu umiłowania mądrości i dążności do niej) przeniknęła do świadomości ludzkiej, jako niepodważalna kwestia rozwoju. Na to, jak połączona jest filozofia z naszym rozwojem wewnętrznym – mentalnym, duchowym – wpływa nasze postrzeganie filozofii. Czyli ponownie: jej istota. 

            Postrzegając filozofię możemy widzieć ją jako ciąg historycznie i literacko udokumentowanych zmian w postrzeganiu przez człowieka świata. Ten obraz rozwijających się idei często przysłaniają osoby, które owe idee głosiły, reprezentowały. Stąd rola i poglądy jakiegoś konkretnego filozofa stają się sztandarem filozofii jako takiej. A to bardzo błędne korytarze. Każda refleksja, większa czy mniejsza, przyczynia się do rozwoju świadomości, powiększaniu ludzkich zasobów wiedzy i wiedzy o tych zasobach. Jednak czy można z niej uczynić, z jakiejś cegiełki progresu, definicję filozofii? Skupiać tylko na niej całą myśl i nie widzieć tego, co stało się dalej? A co gorsza – samemu nie dążyć do własnego otwarcia się na te rozważania.

            Istnieje zatem fundamentalna cecha filozofii: indywidualizm. Każdy człowiek, jako zupełnie inny wszechświat, który wchodzi w relacje ze światem, z ideami, z samym sobą. Własna droga takiego człowieka, jego prywatne dochodzenie do prawdziwości w stosunku do siebie i świata. Droga mająca harmonizować zewnętrzne doświadczenia i wewnętrzne przemyślenia. Jesteśmy indywidualistami, jako osoby oraz jako podmioty sprawujące refleksję w określonym kierunku. Jeśli zainteresuje cię filozofia nauki, możesz czytać prace na ten temat, a i tak twoje doświadczenia będą uzupełniały wiedzę książkową o ten element żywotności, niezbędny do połączenia przedmiotu kontemplacji, badań (intelektualnych) z naszym rozwojem, doświadczeniem i praktyką. Rozwój rozumiem tu jako ogólne przemiany zachodzące w człowieku i wokół niego podczas całego życia. 

http://glosg2rzeszow.blox.pl/resource/filozofia.jpg
            Indywidualizm, jaki dostrzegam w filozofii nie przyczynia się bynajmniej do szacunku wobec tej dyscypliny w głosie społeczeństwa, zbiorowości. Wymaga się od niej czegoś, czego nie jest się w stanie nadać filozofii samemu: ogólności, opisu świata, ukazania go jako gotowego do spożycia. Mamy tu paradoksalny schemat funkcjonowania umysłu ludzkiego. 

            Ten schemat polega na zawężonym widzeniu filozofii samej w sobie. Ponieważ, mimo posiadania pobieżnej wiedzy na temat filozofów i historii filozofii oraz idei, nie widzimy jej ogólnego charakteru, jej zakorzenienia w ogólnoświatowej refleksji na temat życia. Filozofię ponadto zbyt często wiążemy z konkretnymi nurtami społeczeństw zachodnich. Nie dziw zatem, że filozofia kuleje dziś w postrzeganiu jej przez wielu ludzi, także filozofów.

            Cywilizacja zachodnio-europejska bardzo silnie rozwinęła się w XVIII wieku i wejście wtedy na arenę nauki, jako empirycznego, eksperymentalnego badania świata, raz na zawsze określiło kierunek patrzenia społeczeństw europejskich. W tych ramach rodziło się też postrzeganie filozofii, mocno związanej z rozwojem nauki, jako konkretnego nurtu w kulturze i rozwoju Europy Zachodniej i Środkowej. Filozofia połączona z nauką ma więc ogromne znaczenie w naszym postrzeganiu rzeczywistości i w wyjaśnianiu mechanizmów tego postrzegania. Dokonuje tego dzięki dystansowi, jaki narzuca człowiekowi kontemplującemu.

            Filozofia uczy zachować dystans, z perspektywy obserwatora opisywać świat i zjawiska. Uczy objąć umysłem o wiele szersze tereny niż schematyczne postrzeganie, koncepty wpojone nam w procesie ucywilizowania. 

To mocna strona filozofii, a zarazem kolejna jej cecha: dystans. Gdy z dystansu nauczymy się oglądać świat i siebie, dostrzeżemy rolę indywidualności w tym wszystkim. I wtedy okaże się, jak wąsko nasze społeczeństwo postrzega filozofowanie.

            Dystans jest bowiem osiągany nie tylko, gdy snujemy nad czymś refleksję, gdy badamy zjawiska i ludzi. Dystansujemy się do samej filozofii, czyli jesteśmy w stanie widzieć indywidualny sposób prowadzenia tych analiz. Możemy je tutaj zmieniać i dostosowywać, aby były bardziej wydajne, bardziej zgodne z naszym życiem. Aż wreszcie uzyskujemy dystans do siebie, jako osoby prowadzącej te analizy. Zaczyna się filozofia prawdziwa, czyli obejmująca istotę filozofii w jej esencji. 

            Okazuje się wtedy, że nie tylko w Europie mamy filozofię. System zachodni to jeden z trzech wielkich systemów, tradycji istniejących na świecie – obok chińskiego i indyjskiego. Te trzy nurty mogą być postrzegane jako filozofia (w sensie pojęciowym i historycznym), ale nie każdy z osobna, bo będzie wtedy tylko uszczupleniem samej filozofii. Można to uszczuplenie rozpatrywać i często jest to o wiele bardziej fascynujące niż całość – badania kulturowe, językowe i literackie oparte na jednostkowości i indywidualności to cała treść żywotnej filozofii. 

Jednak mówiąc o istocie filozofii, nie można wyłączać zasięgu, w jakim filozofia oddziałuje. Ludzie analizują fakty już od wieków, tworzą systemy, zgromadzenia, szkoły, a dla każdej kultury nurt i sposoby są inne, odpowiadające jej predyspozycjom. Mimo tego wspólny pogląd na filozofię może zostać osiągnięty dzięki zdystansowaniu się do tego podziału. Ogólny pogląd na istotę filozofii kryje się w punktach wspólnych dla różnych ludzi i kultur: na możliwości refleksji i analizy danych naocznych, chęci wyciągnięcia z osiągniętej wiedzy jak najbardziej całościowych wniosków, wewnętrzna potrzeba rozwoju. 

I nawet jeśli społeczeństwo, zanurzone w błędnym lub zawężonym postrzeganiu filozofii, powie, że nie każdy ma wewnętrzną potrzebę i chęć rozwoju – czyli zastanawiania się nad wszystkim i wysuwania z tego i tak paradoksalnych wniosków – może mieć rację. Czy jednak jest to powód, dla którego pozycja filozofii, jako istotnej części życia wielkich, zorganizowanych na rzecz wspólnej idei kultur, musi być kwestionowana? I dziś, jako indywidualna możliwość rozwoju i nieustannej redefinicji wszelkich pojęć, aby nie stać w miejscu – a to przecież futurystyczne założenie kultury, do tego cywilizacja ma(miała?) dążyć. Najwidoczniej dla niektórych nie musi się to wiązać z rozrostem materialnym. 

            Apelujmy więc do ludzi, aby widzieli, a nie patrzyli. Samo patrzenie jest jedynie powierzchowną czynnością, ale często wystarcza do tego, aby jakąś ideę zamknąć w głowie, w szufladzie z podpisem: fakty. Dopiero kiedy coś zobaczymy z pewnością, możemy przyznać jej pełnię istnienia nie tylko mentalnie, ale i rzeczywiście oraz orzekać o wartości owej rzeczy.

            A sam świat filozofii powinien być bardziej otwarty i bardziej synkretyczny. Podobno dąży do jak największego uogólnienia, do ujęcia świata w jakąś uniwersalną zasadę. Niewiele jednak powstało nurtów scalających filozofie całego świata. Oczywiście pojedyncze głosy, ujmujące większą części istoty filozofii i życia, również istnieją. Mimo tego filozofia wciąż pozostaje podzielona i nieokreślona w sposobie dążności do uogólnienia. Nie musimy się temu dziwić, a nawet należy temu przyklasnąć. Na siłę nikt nic nie osiągnie, scalenie wszystkich doktryn tak wschodnich, jak i zachodnich, nigdy nic nie da. Powstaną tylko hybrydy, jakkolwiek bardzo zgodne z faktyczną esencją świata i życia, ale tylko w świecie paradoksu i absurdu (który nie każdy musi rozumieć i lubić); lecz będą zupełnie niemożliwe do pojęcia i wcielenia w życie – a do tego w oczach wielu powinna dążyć filozofia. By wywód logiczny mógł znaleźć odzwierciedlenie i żywotność w świecie – dzięki szerokiej gamie relacji, w których funkcjonuje człowiek.

            Co do wcielania filozofii w życie – już od starożytności filozof był pewnym rodzajem osobowości. W kulturze wedyjskiej nie istniało żadne rozdzielenie życia wewnętrznego z zewnętrznym. Tutaj trudno dostrzec granicę pomiędzy filozofią, a teologią i metafizyką. Dzisiejsze nurty szeroko pojętej duchowości – rozwoju duchowego, zyskują rozgłos dzięki zatarciu tych granic. 

W pewnym momencie filozofia rzeczywiście przestaje być filozofią. I jest to naturalny fakt, zaobserwowany i prosty do zrozumienia. Filozofia – umiłowanie mądrości. Mądrość osiągana poprzez kontemplację i życie w harmonii, albo intelektualną analizę rzeczywistości, w jakiejś chwili musi zostać odrzucona. Aby teoria mogła wejść w praktykę, trzeba ją roztopić, wchłonąć ją w siebie. Uczynić z jej znaczenia zastosowanie. 
           
Grobowiec Nurka. Paestum, V w. p.n.e.; odpowiednią metaforą ryzyka, jakim jest akt transgresji w filozofii :)