poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Filozofia indyjska. Buddyzm 2.



 ~~*~~

Buddyzm

- wielki wóz, Diamentowa Droga, tantra, bohater oświeconego umysłu


W tej przestrzeni pomiędzy obiektem obserwacji, a subiektem, gdzie nie ma przywiązania do rzeczy – są tylko ich formy, w tej buddyjskiej pustce, można rozwijać prawdziwe umiejętności duchowe. Co to oznacza? Otóż nie tyle, dojście do wyzwolenia i utrzymywanie tego stanu, co praca na rzecz innych istot, całego świata i wszechświata, co jest też kolejnym krokiem na buddyjskiej ścieżce. W toku rozwoju bowiem i wyłonienia się mahajany (wielkiego wozu), nastąpiła potrzeba oświecania coraz większej ilości ludzi. Wynikła ona przede wszystkim z możliwości ku temu. Człowiek osiągnąwszy umiejętności duchowe, mógł być mistrzem i przykładem dla wielu innych, ułatwiać im drogę do wyzwolenia i oferować ku temu konkretne metody.

Postawę takiego przebudzonego człowieka, który z miłością ofiaruje się innym nazwano bodhisattwabohater umysłu oświecenia. Rozwija on transcendentalne cnoty, wyzwalające aktywności doskonałości duchowej, zwane paramity: szczodrość, moralność, cierpliwość, radosny wysiłek (gorliwość), medytacja (skupienie), mądrość.

Buddyści wielkiego wozu interpretowali istnienie bodhisattwów, jako przejawów potężnego Ducha Świata (Pierwszy Budda, Mądrość, Duch Świata, Próżnia, Pustka, Prawda). Przejawia się on w tzw. trzech ciałach Buddy:
Ciało istotne
Ciało chwalebne
Ciało stworzone

Nauki rozwijane były przez dwie główne szkoły madhajany:




   Poza Indie

            Szkoły mahajany są najpopularniejszymi odłamami buddyzmu, również poza Indiami, bo rozprzestrzenił się on po całej Azji, mieszając z miejscowymi religiami i sektami. Tak powstało chińskie chan, japońskie zen. Tutaj warto zatrzymać się na chwilę i wspomnieć o koanach („publiczny przypadek”), czyli paradoksalnych formułach, których wypowiadanie miało pomóc praktykantowi w oczyszczaniu umysłu i wyjścia poza wiedzę konceptualną, poza schemat, błędne wartościowania (dobre-złe, czarne-białe). Mistrzowie rinzai (zen klas wyższych) zadają pytanie lub dziwaczne zdanie swoim uczniom, a ci muszą, udzielić na nie odpowiedzi jednym słowem. Aby tego dokonać trzeba oczyścić umysł i nauczyć się nie myśleć. Przykładowe koany:

„Kiedy klaszczesz dwiema dłońmi, powstaje dźwięk. Teraz posłuchaj dźwięku jednej klaszczącej dłoni”.
„Jaki dźwięk mają skrzypce bez strun?”
Ciekawych zachęcam do książki chińskiego mistrza chan „Bezbramna Brama” (/”Brama do pustki”), z wieloma koanami i komentarzami do nich.

Wracając do pozostałych, wykraczających poza Indie, odsłon buddyzmu, wymienić należy: koreańskie son, Tendai, Shigon oraz buddyzm tybetański, który jest najdoskonalszą formą buddyzmu i wprowadza go w kolejną fazę rozwoju, jeszcze bardziej metafizyczną niż poprzednie – poprzez Tantry Jogi Najwyższej.


 Wadżrajana

            Wadżrajana (II w. n.e.) to nazwa ostatniej ze doktryn buddyjskich. Nazwę tłumaczy się jako Diamentowa Droga, Droga Niezniszczalnego, Droga Gromu; grom oznacza siłę magiczną i odwołuje do niezniszczalności posiadającego ją jogina. Inne nazwy tego odłamu to tantrayana, ponieważ podstawą są pisma o energiach tantry, lub mantrayana, ze względu na ważną rolę mantr w praktyce. Ta rola łączy się z najstarszymi indyjskimi doktrynami o wielkiej sprawczej mocy słów i dźwięku.

            Wadżrajana to bezpośrednie doświadczanie natury rzeczywistości, doskonałej obecności. Dominuje w niej żeńska symbolika energii seksualnej oraz przekonania, że dharmakai, trzecie ciało Buddy, można osiągnąć za życia. Celem praktyk jest integracja duszy i ciała, poczucie pełni, urealnienie duchowości. Ważne elementy nauczania to przekaz Mistrza, linia przodków, tradycji, co wiąże buddyzm tybetański ze wszelkimi formami mistycyzmu, gdzie istnienie Mistrza, przewodnika, jest istotnym punktem drogi duchowej. Stanowi żywy kontakt z oświeceniem.

            Praktykujący tka swe najwyższe zjednoczenie, czyli zajmuje się Tantrami Jogi Najwyższej.
 Amuttara (najwyższa) Joga (yuj – łączyć, zjednoczyć) Tantra (sieć, tkać, kontynuować) = tkanie najwyższego zjednoczenia, którym jest subtelny stan obecności (zwany Przejrzyste Światło). Tantry przebiegają w dwóch etapach:
  1. Faza budująca (Ciało Iluzoryczne, budowane poprzez pracę z subtelnymi kanałami energii w ciele)
  2. Faza spełniająca (Ciało Iluzoryczne łączy się z Przejrzystym Światłem).


Tradycja buddyzmu tantrayany rozpoczyna się w VIII w. w Tybecie; w 775r. powstał pierwszy klasztor Samye.


I NINGAMA (tradycja starożytnych przekazów):

- termy („ukryte skarby”) – teksty buddyjskich nauk:
*termy ziemi (Sa Ter)
*termy umysłu (Gong Ter)
*termy Czystych Wizji

- czerpanie z religii bon (~1800l.p.n.e., religia Jungdrung Bon = szamanizmm, nauki od Buddy Tonpy, termy + buddyzm indyjski)

- dzogczen („wielki szczyt” = buddyzm tybetański + religia bon): nauki umysłu, przestrzeni oraz tajemnych pouczeń, które są podzielone na cztery cykle nauk o TONGAL (postępie):
* postęp wewnętrzny
*postęp zewnętrzny
*postęp sekretny
*nintik (esencja serca)

- skutkiem praktyk jest terkcio = przebicie się, doznawanie „czystej obecności”

- ćwiczenia tsalung (tsa – kanał energii, lung – wiatr, prana) – to ćwiczenia fazy spełniającej Jogi Najwyższej, zjednoczenia Ciała Iluzorycznego.

- bardo = stan pośredni po śmierci przed świadomym odrodzeniem, kiedy to następuje wybór Ciała Emanacji (ciała po odrodzeniu).

- rigpa = pierwotna obecność, stan rozumienia, wiedzy, braku przywiązania, świadomości, wyjście poza dualizm subiekt – obiekt.



Buddyjskie Drzewo Schronienia





II SARMA (nowożytne przekazy)

- Sakja (klasztor, rodzina Khon)
- Kagu (linia czterech przekazów tantrycznych, Tilopa; Karma Kagu, Karmapowie)
- Kadam à Gelug (system szlachetności): stan oświecenia = współzależność, zjednoczenie prawd konwencjonalnej i ostatecznej, synteza sutr i tantr (Congkhapa).
- Dzionang
- Szingon (Japonia): „prawdziwe słowa”, prawda wyrażona w słowach, ich moc sprawcza.
- Tantry: kija, earja, jogi, jogi najwyższej.
- mahamudra – realizacja unii mądrości, pustości, „wielka pieczęć”.




            Podsumowując, praktyka tantryczna zawiera:


  • Indywidualne wyzwolenie, nakazy i metody stosowne do ucznia i jego poziomu rozwoju duchowego
  • Ślubowania
  • Przekaz lamy (mistrza)
  • Schronienie w Zakonie, konkretnym klanie i tradycji
  • Inicjacje
  • Kalendarz księżycowy (święta buddyjskie, jak Loar – Tybetański Nowy Rok, festiwal Monlam).



Jaki obraz wyłania się z takiej historycznej prezentacji buddyzmu?

 Jest to doktryna bardzo głęboka, a zarazem prosta, jeśli tylko zostanie odebrana w odpowiedni sposób. A to oznacza faktyczną i szczerą kontemplację nad jej naukami. Taka kontemplacja nie tylko zawierać powinna namysł nad danym słowem czy przekazem Buddy, ale przede wszystkim obserwacje i doświadczanie tego we własnym życiu, a przez to zrozumienie jej w pełni. To zaś prowadzi nas dalej, w coraz bardziej rozległą przestrzeń. Mówi się o buddyjskiej pustce, ale na niej przeważnie ludzie się zatrzymują. Buddyzm bowiem daje realne metody i sposoby działania w tej przestrzeni, wychodzenia poza kolejne granice i pozwala nam brać udział w tym tańcu rzeczywistości. W swojej ostatecznej formie, stawia człowieka w miejscu, z którego może on tworzyć swoją rzeczywistość, obserwować i podejmować świadome decyzje także po śmierci. Człowieka widzącego w dosłownym rozumieniu tego słowa.

Taki buddyzm jest formą świadomego życia. Formą, czyli pustką. Ponieważ sam w sobie jest niczym, dopóki nie stanie się właśnie nią, a przez to… niczym.
Buddyzm jest drogą. To „opakowanie” prowadzące w konkretne miejsce – świadomego życia. Odczuwania go w pełni i umiejętności nieodpowiadania na zbędne pytania, umiejętności swoim życiem udzielenia na nie odpowiedzi. W swojej głębszej treści (tej, która jest pomijana, niezrozumiana lub krytykowana) jest buddyzm tym, czego się nie mówi, intymną relacją z Niewypowiadalnym, z sobą samym i ze światem w jego czystym, nieopisanym przejawie.

            Na sam koniec perła buddyjskiej myśli, którą jest postawa i stan oraz uczucie: miłość (metta). Miłość to bowiem odpowiednia definicja stanu, o jakim wyżej pisałam. Wszelkie działania świadomości są przepełnione miłością, z niej wychodzą i w niej się obracają. To uniwersalna zasada, o której nie trzeba wiele mówić – pojęcie jej to sprawa indywidualna i najpiękniejsza rzecz, jaka może się przytrafić w życiu człowiekowi, to właściwe zrozumienie całym sobą i odczuwanie miłości. To zrozumienie nie objawi się tryskaniem energią i wołaniem na cały głos, to raczej stan spokoju i harmonii w duszy, przeświadczenie, że wszystko jest na swoim miejscu.


 ~~*~~

sobota, 15 sierpnia 2015

Filozofia indyjska. Buddyzm 1.



 ~~*~~

Buddyzm

- narodziny, hinajana (mały wóz) i najstarsze nauki

            Doktryna buddyjska, w przeciwieństwie do Wed i nauk Mahabharaty – najstarszego, indyjskiego eposu heroicznego, zawiera ściśle filozoficzne uzasadnienie nauki o wyzwoleniu. Mimo zasadniczej niechęci wobec filozoficznych rozważań, buddyści stworzyli jeden z najważniejszych systemów przed Chrystusem w dolinie Gangesu. Ze względu na swą odrębność od tradycji wedyjskiej, buddyzm i jego sekty są heterodoksyjnymi naukami indyjskimi. Ale błędem byłoby traktowanie ich, jako przeciwieństwa ortodoksji. Hindusi, jako naród szczególnie zdolny do syntez i posiadający wrodzoną niechęć do gwałtownych podziałów rzeczy i nauk, z reguły nie widzieli odłamów swojej filozofii i religii, jako herezji.
            Według świetnego badacza Ericha Frauwallnera, buddyzm zajmuje miejsce pośrednie między Upaniszadami a doktrynami eposu. Ewidentnymi źródłami i fundamentami nauk Buddy są Upaniszady i ich wizja Duszy Świata oraz roli atmana (legenda Jadżniawalkji). Należy również dodać, że buddyzm nigdy nie miał aspiracji do stania się filozofią. Skupia się tylko i wyłącznie na praktycznej drodze do osiągnięcia wyzwolenia z kręgu narodzin i śmierci. Ponadto cała doktryna, którą głosił Budda nie od razu (i nigdy) nie była całością. Rozwój nauczyciela Gautamy od jego przebudzenia pod drzewem pipal, aż do śmierci, był równoczesny z rozwojem myśli filozoficznej. Innymi słowy, rozwój duchowy Buddy stworzył ów system. Także przekształcenia i odłamy buddyzmu, powstałe po jego śmierci, mają charakter ewolucyjny dla samej nauki, co postaram się zobrazować. Chcę przez to powiedzieć, że nie powinno się patrzeć na buddyzm jako część, kawałek, a raczej ujmować go historycznie, jako pewną drogę, która również dzisiaj się rozwija (jako system) oraz drogę, która jest tylko powiększonym obrazem indywidualnej drogi duchowej każdego człowieka. Buddyzm sięga w pewnym momencie bardzo głęboko tej drogi. Opisuje procesy i światy bardzo abstrakcyjne i dlatego w swojej ostatecznej formie, można powiedzieć, że jest – przez etyczność i praktyczność - zarówno drogą dla każdego, jak i tylko dla wtajemniczonych…
           
Proces rozwoju buddyzmu jest […] podobny do ewolucji wielkiej religii Zachodu, chrześcijaństwa. Podobnie jak w buddyzmie, również w okresie pierwotnego chrześcijaństwa wyłożona w dobitnym tonie Ewangelia nie zawiera żadnej obszernej, sztywnej i dogmatycznej formuły. […] Wyłożona z płomiennym uniesieniem Dobra Nowina początkowo wywarła wpływ na najszersze kręgi. Kiedy potem rozpoczął się okres sporów ideologicznych, chrześcijaństwo, nieskrępowane skostniałymi formułami, mogło na swoim gruncie podjąć walkę z antycznym światem myśli.[1]


            Buddyzm (i podobne doktryny ortodoksyjne) powstał w ośrodkach kultury miejskiej. Elitą tamtego społeczeństwa religijnego byli wędrowni asceci, uznawani za heretyków w bardziej ortodoksyjnych kręgach. Głosili zasadę niedziałania, umartwiania ciała, surową ascezę, a także często ateizm (choć myślę, że badacz zachodni nie może być tego nigdy pewny i w ogóle takie słownictwo w odniesieniu do Indii może być nietrafione). Wierzono w istnienie bezosobowej zasady kosmicznej, utożsamionej z przeznaczeniem.


            W Indiach buddyzm nazywany był sasana (praktyka, porządek) lub dharma (to wieloznaczne pojęcie oznacza ostateczną rzeczywistość i jej prawa, zjawiska; to drugorzędna przestrzeń, ośrodek ruchu). Jego odkrywca to Budda, historyczna postać pochodząca z rodu Siakjów – Gautama Siddhartha. Historia oświecenia Buddy jest popularna i nie będę jej tu przytaczać, wspomnę tylko, że zauważyłam w niej wiele zbieżności z historią Jezusa, co potwierdza powyższe porównanie buddyzmu do chrześcijaństwa. Budda na przykład, niczym Jezus na pustyni, siedział przez 49 dni pod drzewem, gdzie kusił go Mara – duch zmysłowej rozkoszy.
            Na drodze skrajnych doświadczeń (dostatku i głodu, bogactwa i wiedzy, wyciszenia i zabawy) doszedł do ostatecznej prawdy życiowej, znanej na przykład z doktryny stoików – złoty środek we wszelkim postępowaniu jest odpowiednią postawą, zapewniającą spokój i harmonię życia, a także pozwalającą na osiągnięcie wyzwolenia.
            Po wygłoszeniu pierwszego kazania w Banaras, Budda założył zespół mnichów ubranych w żółte, zakonne szaty oraz wspólnotę mniszek. W czasie wędrownego nauczania Budda, tutaj w przeciwieństwie do Jezusa, nie dokonywał wielu cudów:

Kiedy pewna kobieta, zrozpaczona po śmierci swego syna, dowiedziała się, że Budda jest w pobliżu, przyniosła do niego zwłoki dziecka, mając nadzieję, iż mistrz przywróci mu życie. On jednak powiedział jej, by najpierw poszła do pobliskiego miasta i przyniosła garść ziarna gorczycznego z takiego domu, gdzie dotychczas nikt nie umarł. Chodziła od domu do domu, ale oczywiście nie mogła znaleźć takiej rodziny, aż wreszcie zrozumiała nieuchronność śmierci i smutku i została mniszką.

            Ten bardzo ciekawy kontrast – Jezus dokonujący cudów, udowadniający swoją moc i Budda wystrzegający się działań, aby wzbudzić poczucie akceptacji losu – polecam do kontemplacji i przemyślenia. Różnice Zachód – Wschód? Odmienne postawy nauczania odpowiednie do owych miejsc?



            Nauki Buddy przekazywane były ustnie, dopiero po jego śmierci istotne stało się ich spisanie, jednak ze względu na wielość odłamów i sekt buddyjskich, każda miała swoją wersję najważniejszych tekstów.
            Za kanon uznaje się Tripitakę (Trójkosz; teksty spisywano na liściach palmowych i przechowywano je w koszach):



            Po śmierci Buddy zaistniało osiemnaście szkół buddyjskich, różniły się pomiędzy sobą bardzo małymi szczegółami w doktrynach. Najstarszą doktrynę zachowała szkoła Theravadów i jest ona jedyną do dziś istniejącą. Przechowuje nauki pochodzące bezpośrednio od Buddy. Według Theravadów oświecenie można osiągnąć w jednym żywocie, kierując się nauką Buddy o Czterech Szlachetnych Prawdach i pracując nad swoją postawą arhanta.

Pozostałe szkoły dzieliły się na analityczne, bardziej przyrodnicze oraz głoszące panrealizm w stylu sarvastivadinów (zawsze istnieje). Doktryny wywodzące się od sarvastivadinów (mulasarvastivada, sutrantika, wajbaszika –różniły się w dyscyplinie klasztornej) to szkoły hinajany, czyli tzw. małego wozu.

            Określenie hinajana dla kilku wczesnych szkół buddyzmu oznacza, że skupiają się one na świadomości jednostkowej oraz wyzwoleniu dostępnym tylko dla mniejszości. Wiąże się z tym pojęcie arhanta, istoty oświeconej, wyzwolonej z labiryntów świadomości, dla której owe oświecenie jest celem ścieżki. Określenie hinajana pochodzi z pism oponentów ostatniej ze wczesnych szkół – Mahasamghiki („większość”), będącej postawą mahajany (wielkiego wozu).


            Podstawowe, pierwotne założenia buddyzmu:


* Buddyzm to bezpośrednie przeżycie, droga jogi, praktyka. Wymaga religijnej ufności, ponieważ niezależnie od przeszkód, niewiedzy i wątpliwości trzeba wierzyć, że praktyki przyniosą duszy wyzwolenie.
* Cały wszechświat jest cykliczny, istnieje transmigracja, sansara. Co ciekawe w buddyzmie wschodnim (chińskim i japońskim; chan i zen) interpretuje się to metaforycznie, jako stany emocjonalne i psychiczne (czyli ponownie: makrokosmos w mikrokosmosie i ich wieczny taniec).
* Karma – jest niesiona przez strumień świadomości (brak osobowego JA po śmierci!). W tradycji tantrycznej przenosi się karmę w sferę symboliczną i mikrokosmiczną zjawisk – np. śmierć symboliczna, procesy inicjacyjne.
* Szóstym zmysłem człowieka jest MYŚL.
* Życie to dukkha (smutek, cierpienie, niezadowolenie, przykrość).
* Cel à wyzwolenie, czyli wyrzeczenie się pragnienia i osiągnięcie poznania wyzwalającego (to wiedza o zaniku skaz).
* Wyzwolenie określane jest jako zgaśnięcie, nirvana (a nie unicestwienie). Stan wyzwolonego jest nieuchwytny.




·         Sposobami osiągnięcia wyzwolenia są: życie klasztorne, przestrzeganie nakazów i zakazów, ochrona zmysłów przed przywiązaniem, ćwiczenia pamiętliwości (ćwiczenia oddechowe), i świadomości (skupienie, uzyskanie poznania).
·         Czterostopniowa medytacja: samatha (pozostawanie w spokoju) i vipassana (wgląd w rzeczy takimi, jakie są).


* Nieorzekanie. Budda unikał wszelkich spekulacji filozoficznych oraz dotyczących duszy. To bowiem odwraca uwagę człowieka od celu – wyzwolenia i przywiązuje duszę do koncepcji i idei. Wymagał od uczniów ufności, ponieważ tylko na drodze własnej praktyki mogli mieć wreszcie wgląd w te prawdy, o które pytali, a o których Budda nie chciał mówić. Ta głęboka i szlachetna wiedza jest zatem możliwa do zrozumienia i odkrycia tylko dzięki swojemu rozwojowi.

Owa nauka, o Watso, jest głeboka, niełatwo jest w nią wniknąć i zrozumieć, jest dostojna, szlachetna, niedostępna dla myśli, subtelna, zrozumiała tylko dla mędrców; niełatwa do zrozumienia dla ciebie, który żywi inne poglądy, czym innym się zadowala, do czego innego jest przywiązany, w czym innym znajduje upodobanie i kroczy innymi ścieżkami.[…].[2]

Wszelkie koncepcje na temat duszy i świata Budda kwituje w taki sposób: ścieżka poglądów, gąszcz poglądów, dżungla poglądów, teatr poglądów, konwulsje poglądów i więzy poglądów, pełne cierpienia, pełne szkodliwości, pełne rozpaczy, pełne męki.


* Poznanie odbywa się poprzez zrozumienie praw rządzących światem, czyli przyczyny i skutku, dzięki wnikliwej, choć zdystansowanej obserwacji. Prawdy te Budda objawił w Czterech Szlachetnych Prawdach, których rozwinięciem i pełnią jest późniejsza Szlachetna Ośmioraka Ścieżka.


Cztery Szlachetne Prawdy przytoczone przez ks. A. Zwolińskiego w książce Wielkie religie Wschodu:
  1. istnieje powszechne, ludzkie doświadczenie cierpienia i bólu (dukkha), będące następstwem karmy;
  2. świadomość źródeł cierpienia, do których należą pragnienia niewłaściwych rzeczy lub przejawiające się w niewłaściwy sposób pragnienie właściwych rzeczy – głównym ludzkim problemem jest błędne wartościowanie;
  3. przekonanie, że cierpienie może ustać po zniszczeniu pragnień;
  4. przyjęcie drogi do zbawienia (ośmiostopniowa ścieżka).

Innymi słowy należy uświadomić sobie, że cierpimy, że co dzień doświadczamy uczucia żalu, rozgoryczenia, jesteśmy zdenerwowani i rozczarowani – nawet i szczególnie w małym stopniu, przy delikatnych, subtelnych sprawach. Często ludzie uważają swoje uczucia niezadowolenia i zdenerwowania za normalne, że to normalne być rozgoryczonym, bo np. nasze plany się nie spełniły. Jeśli jednak przyjrzymy się swoim uczuciom, nagle uświadomimy sobie, że to po prostu nasze podejście jest nieodpowiednie. I wystarczy zmienić nastawienie, a cierpienie nie będzie tak częste. Następnie dostrzegamy, że to właśnie jakiekolwiek pragnienie przynosi cierpienie i doskwiera nam brak czystości w życiu, brak bezinteresowności; wszystko polega na nieustannym przywiązywaniu się do rzeczy, uczuć, marzeń, myśli.
Do uwolnienia doprowadzić może posiadanie wartości, którymi zaczniemy kierować się w życiu – na każdej jego płaszczyźnie. Owe wartości wyrażone zostały w Szlachetnej Ośmiorakiej Ścieżce: słuszny pogląd, słuszne myślenie, słuszne słowo, słuszny czyn, słuszne zarobkowanie, słuszne dążenie, słuszne skupienie, słuszna medytacja. Ta ścieżka to po prostu wybór złotego środka, droga środkowa.



A teraz zastanówmy się jakie są w ogóle przyczyny uwięzienia duszy w kręgu narodzin i śmierci.

Wiadomo już, że to pragnienia, powodujące cierpienie. Powstają one poprzez kontakt zmysłów z przedmiotami i wywołane przez to uczucia, a te najbardziej wiążą świat zewnętrzny z naszą duszą. Zauważmy, że buddyzm uznaje myśl za szósty zmysł, a to oznacza, że wszystko, do czego się przywiązujemy myślami, intelektem, również powoduje pragnienia i niezliczone rodzaje cierpień i rozczarowań.

Albowiem to, co określa się mianem myśli lub umysłu lub też świadomości, powstaje i zanika ciągle na przemian dniem i nocą. Podobnie jak małpa, która wałęsa się po jakimś lesie, po jakimś gaju, chwytając jedną gałąź, puszczając drugą, to znów chwytając inną, tak samo ciągle na przemian w dzień i w nocy powstaje i zanika to, co określa się mianem myśli lub umysłu lub też świadomości.[3]

      Dodatkowo jednak powstawanie pragnień sprawia, że dusza błędnie mniema o sobie. Nie potrafi rozpoznać czym faktycznie jest. Wyzwolenie nie następuje w wyniku tego, że uświadamia się sobie istnienie prawdziwego „ja”, lecz wskutek tego, że wszystko to, co błędnie uważało się za „ja”, uznaje się za „nie-ja i w ten sposób uwalnia się „ja” od pragnienia.[4]

      Buddyzm wymienia pięć agregatów, które tworzą krąg wyobrażeń – to poprzez nie „ja” przywiązuje się do rzeczy. Określa się to mianem chwytania. Owe agregaty to: forma (ciało), uczucie, postrzeżenia, dyspozycje (stan umysłu) oraz świadomość.


Świadomość jest centralnym narządem psychicznym i jednym z sześciu elementów (ziemia, woda, ogień, wiatr, eter, świadomość), a zarazem jest jakby ponad nimi. Jest nosicielem koła wcieleń, jej powstanie powodują akty wolicjonalne i wejście do łona matki.


Za Frauwallnerem nasuwa się teraz pytanie: w jaki sposób poznanie mogło przynieść wyzwolenie, skoro niewiedza nie była przyczyną przywiązania? Dla wyjaśnienia wyprowadzono dwunastoczłonowy łańcuch przyczynowości, czyli powstawania zależności pomiędzy rzeczami:

Niewiedza (złudzenia indywidualności) --> dyspozycje (wyobrażenia, forma) --> świadomość à imię i forma (zespół psychiczno-materialny) --> sześć zmysłów --> kontakt --> uczucie --> pożądanie, żądza --> chwytanie, przywiązanie --> bytowanie, stawanie się --> narodziny --> śmierć, starość, dukkha.

Niewiedza, która prowadzi do mylnego przypisywania swojemu JA tych wszystkich cech i właściwości, sprawia, że człowiek zostaje uwikłany w krąg narodzin i śmierci. Poznanie i odpowiednie praktyki pozwalające na utrzymanie doskonale czystego stanu umysłu, pozbawionego przywiązania, doprowadzają zaś do rozpłynięcia w brahmanie (scalenia Ja). Tutaj pojawia się pojęcie pustki.

Oznacza ona brak własnej natury zjawisk, brak istnienia przejawień tych zjawisk wobec mnie. Bo gdy nie mamy pragnień i oczekiwań, obaw i projekcji względem danej rzeczy, zjawiska, tak też żadna rzecz i zjawisko nie mogą na nas wpłynąć. Nie mają one wtedy niczego poza tym, czym są, jako odrębne byty. 

Pustka to zarazem forma i zlepek pięciu agregatów, z których powstaje nie-ja. Jak wytłumaczyć ten paradoks? 

Otóż jeśli rzeczy, zjawiska, wszelkie zewnętrzne i wewnętrzne przejawienia nie posiadają żadnych odniesień w stosunku do mnie, tak też są jedynie formą, tworzącą przestrzeń. Wyobrazić to sobie można na przykładzie bluszczu, który nie wczepia się w drzewo, bo nie posiada włosków, które by mu to umożliwiały. Nie ma łącznika – nie ma relacji pomiędzy drzewem, a bluszczem. Są tylko formy. I przestrzeń pomiędzy nimi. Dopiero w tej przestrzeni dzieją się ważne rzeczy - od przyczyny i skutku, przez wysyłane własne myśli i słowa, aż po odwieczne prawa rządzące światem.


~~*~~
 cdn.


[1] E. Frauwallner, Historia filozofii indyjskiej, przekł. L. Żylicz, 1990, s. 248.
[2] Tamże, s. 236.
[3] Tamże, s.230
[4] Tamże, s. 206.

Filozofia indyjska. Hinduizm.




~~*~~

Hinduizm

            Filozofię indyjską dzieli się na systemy ortodoksyjne, czyli uznające autorytet Wed oraz nieortodoksyjne, czyli wyłamujące się spod tego kanonu i tworzące własny (tutaj są buddyzm, dżinizm, lokajatowie). Cała ortodoksja natomiast to sześć wielkich nauk, które są częścią teoretyczną najstarszej religii świata – hinduizmu. To pierwotna religia całych Indii, zawierająca w sobie kulty ludowe (związane z duchami ziemnymi, wężowymi, bóstwami archaicznymi i świętymi czajtiiami), jeszcze sprzed przybycia Ariów. Od tych najstarszych czasów wierzenia Hindusów rozwijały się i rozwijają po dziś dzień, płynąć swobodnym nurtem i czerpiąc inspirację zarówno z własnej tradycji, jak i wpływów zachodnich.

Termin „hinduizm” pojawił się po raz pierwszy dopiero w 1823r. u Ram Mohan Roya [bramin bengalski, łączył doktryny religijne całego świata – przyp.M.] w formie „hindooism”. Powstał z połączenia słowa „hindoo” z końcówką, typowo angielską „-ism”. Wcześniej mówiło się o religiach, obyczajach i zwyczajach Hindusów. […] Słowo „Hindu”, podobnie jak polskie „Indie”, pochodzi od sanskryckiego terminu „Sidhu”, indyjskiej nazwy wielkiej rzeki, którą Grecy nazywali w swym języku „Indos”.[1]


Etapy rozwoju hinduizmu wyglądają następująco:


Wedyzm --> Braminizm (rozwój doktryn filozoficznych i mistycznych; samsara, brahman) --> Hinduizm klasyczny (istniejący na równi z buddyzmem i dżinizmem, wyodrębnienie tożsamości religii i czterech celów życia) --> Bhaktyzm (Bhagawadgita, etyka, miłość do bóstwa jako droga do zbawienia, rozwój filozofii indyjskiej) --> Hinduizm współczesny (XIX i XXw; następują próby syntezy myśli indyjskiej z zachodnimi, Ram Mohan Roy, neowedanta, Ramakrishna, Vivekananda).

            

            Hinduizm określany jest jako płynna, elastyczna religia, choć i to słowo nie zawsze do niego pasuje. W swoich licznych odłamach łączy same paradoksy, tu obok pobożności i ascezy istnieją orgiastyczne rytuały dla wtajemniczonych i świeccy wyznawcy składający proste dary pod stopami Siwy. W ogóle element kultu jest bardzo istoty i najbardziej pierwotny dla hinduizmu. Sarvepalli Radhakrishnan, były prezydent Indii, powiedział: hinduizm jest raczej kulturą niż wyznaniem. To sposób bycia Hindusa.
            Istotą hinduizmu nie jest właściwie wyznawanie jakiejkolwiek wiary; chodzi w nim raczej o to, aby religia urzeczywistniała się i nabierała sensu w życiu każdego, kto ją wyznaje.[2] Wiara jest ciężka do określenia, wyrażenia, zdefiniowania. Dowodem na to jest występowania obok siebie wielu bóstw, oddawanie czci wybranemu (najczęściej Wisznu lub Siwie), a przy tym wiara w bezosobową substancję Absolutną. Wszystko uznaje się za swój przejaw i nieskończoną relację. Najważniejsze zaś w tym całym (pozornym) chaosie jest osobiste przeżycie religijne. Własna postawa, indywidualne doświadczenie. Nie może być zresztą inaczej, skoro Hindusów łączy wiara w transmigrację, a celem życia ma być wyzwolenie z niej, osiągnięcie stanu czystej duszy. Moksza.

            Drogami do tego wyzwolenia zajmowały się poszczególne systemy filozoficzne, sześć dróg do zbawienia, z których każda jest uznawana za równie wartościową. Jedynie z biegiem czasu niektóre stały się bardziej znane i przez to efektywniejsze. Owych sześć systemów to: sankhja (psychologia) i joga (ascetyzm), wajsieszika (kosmologia) i njaja (logika), mimansa (badanie, rytuał) i wedanta (metafizyka). O nich szczegółowo napiszę po omówieniu nieortodoksyjnych systemów rozwijających się w czasach hinduizmu klasycznego, jako przeciwstawne do niego.

            Lecz hinduizm tak nie traktował odmiennych wyznań. Dla przykładu Budda jest uznawany za dziewiąte wcielenie (awatar) Wisznu, jako ten, który miał zwieść ludzi i skłonić do wyparcia się Wed oraz położyć kres krwawym obrzędom i zabijaniu zwierząt. Wisznuizm jest jedną z podstawowych wyznań hinduistycznych, funkcjonujących na równi ze siwaizmem (wyznawcy Siwy).
            Uznaje się dziesięć awatarów („zejść”) Wisznu na ziemię w różnych celach, najczęściej mających pomóc ludzkości w obliczu katastrof lub pchnąć do rozwoju:
http://www.thecityreview.com/f02sind6.gif1.      Ryba
2.      Żółw
3.      Dzik
4.      Człowiek – Lwe
5.      Karzeł
6.      Parasiurama (Rama dzierżący topór)
7.      Rama, Książe Ajodhji, bohater epopei Ramajana
8.      Kryszna (i jego wiele aspektów: pasterski i erotyczny, bohaterski, dziecka, utożsamiany z Wasudewą)
9.      Budda
10.  Kalkin (wcielenie ma nadejść wraz z kresem obecnej epoki).

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/b/bf/Shiva_as_the_Lord_of_Dance_LACMA_edit.jpg

Siwa natomiast jest przedstawiany dwojako. Zarazem ma charakter boga opiekuńczego i strzegącego moralności, jak i złowróżbnego, mrocznego pana śmierci i zniszczenia. Przede wszystkim jednak jest patronem ascetów i przedstawia się go pogrążonego w wiecznej medytacji w Himalajach na stoku góry Kajlasa. Medytacja Siwy podtrzymuje istnienie świata. Ta metafora łączy się z ukazywaniem go pod postacią lingi – symbolu fallicznego oraz z uprzywilejowaną rolą jego małżonki Parwati, Córka Góry.


            W powyższej legendzie mamy nie tylko piękną górską metaforę, ale także symboliczny wykład prawdziwej miłości – czystej. Kama mianowicie jest nie tylko hinduskim bogiem miłości, ale także pierwszym z celów życia człowieka, albo inaczej jedną z dróg postępowania:
1.      Rozkosze zmysłowe (kama)
2.      Zdobywanie dóbr ziemskich (artha)
3.      Wypełnienie obowiązków (religijnych i innych) (dharma)
4.      Osiągnięcie wyzwolenia (moksza)
         I owszem, słynna Kamasutra to świeckie pismo, dotyczące osiągania rozkoszy zmysłowych, które jak wiemy już z pięknej legendy o zaślubinach Córki Gór i Siwy – nie są choćby w połowie miłością. Zostają spalone przez trzecie oko boga. Miłość natomiast przejawia się w hinduizmie, jako uniwersalna cecha, stan i zdolność człowieka i wynika z niej najważniejsze przykazanie: ahinsa – niekrzywdzenia żadnych istot.

    Siwaizm zyskał trzy formy:
--> monistyczny kaszmirski (świat i dusze są emanacją Brahmana, najwyższej istności, celem człowieka jest poznanie swej prawdziwej, boskiej natury);
--> tamilski pluralistyczny oraz monistyczny (Bóg - Śiwa to najwyższa osobowość, dusze i świat nie są z nim tożsame, a celem dusz jest jedność z Bogiem (jako kontakt, a nie zatopienie w nim));
--> lingajaci (jedynym elementem kultu jest linga symbol Śiwy, odrzucenie wszelkich rytualnych czynności, obrzędów etc.), twórcą kultu był Basudewa wXIIw.


Wracając jednak do Parwati (lub Durgi, w mrocznym aspekcie), to kult jej można uznać za tożsamy z pradawnym kultem Bogini Matki. Hinduizm dużą rolę przywiązuje do energii żeńskiej, siakti, która jest niezbędna do istnienia świata. Bóg bowiem, męski element, to czynnik nieaktywny i transcendentny, zaś jego małżonka jest czynna i immanentna. Ukazuje się często pod postacią joni – kobiecego emblematu.
Wyznawcy śakti (Śaktowie) uznają energię żeńską, jako pierwotną, inteligentną i dającą życie. Stąd ważnym elementem praktyki i obrzędów było uzyskanie kontroli nad energią seksualną, a także rytuały tantryczne (czerpane z pism o tych przejawach mocy). Dopełnieniem śaktycznych obrzędów było używanie „pięciu M” (pańcza-makara): madja (alkohol), mansa (mięso), matsja (ryba), mudra (gesty dłoni) i majthuna (stosunek seksualny). Te „czarne” praktyki miały na celu przekroczenie wszelkich granic i tabu, aby umysł wtajemniczonych nie osadzał się na żadnej konkretnej jakości (świętości czy bezbożności).

            Pomimo antropomorfizacji swoich bóstw, Hindusi uznają istnienie wszystkich jednakowo, jako przejawów siebie nawzajem. Powstała nawet, choć nie odegrała większej roli, koncepcja Trimurti (potrójna postać): Brahma, jako stwórca, Wisznu, który utrzymuje istnienie oraz Siwa – niszczyciel. Warto jeszcze dodać boginię Saraswati, małżonkę Brahmy, patronkę muzyki, sztuki i literatury, ukazywaną pod postacią rzeki. A te, jak wiadomo, są dla Hindusów szczególnie święte.
            Kult rzek, drzew, góry (Meru), miast, szczególnych roślin, zwierząt (krowa, byk) – według hinduizmu wszystko pochodzi z boskiego nasienia, więc wymaga szacunku i czci. Z tej pobożnej postawy wynika też etyczność religii Indyjskiej, w której każda z klas społecznych ma własne prawa i nakazy oraz przywileje. Ten porządek nie jest regulowany szczegółowym kodeksem moralnym. Najważniejsze to, za Bhagawadgitą, działać bez osobistych pożądań i ambicji. Z miłością.




 ~~*~~


[1] A. Zwoliński, Wielkie religie Wschodu, Kraków 2008, s. 69.
[2] A. Tokarczyk, Hinduizm, Warszawa 1986, s. 236.